Strony

środa, 17 września 2014

Wakacyjne wspomnienia - sierpień

czyli u Babci i Dziadka w Przyrowie. Było swojsko, sielsko i cudnie.
Uwaga dużo zdjęć, głównie dzieciowych :)!



























środa, 9 lipca 2014

Jak siostry

Lipcowa Burda prezentuje wakacyjne modele ubrań w zestawach dla matki i córki. Ja (nie żeby jakoś super odkrywczo) wpadłam na taki pomysł już trochę wcześniej i uszyłam nam, tzn mnie i Krysi, sukienki z różowo-majtkowo-łososiowego lnu, w których zaprezentowałyśmy się na ślubie mojej Siostry. 
Zdjęć ze ślubu jeszcze nie ma, ale w minioną niedzielę udało mi się nakłonić Szanownego Pana Męża do pstryknięcia nam kilku fotek. 
Przy tej okazji podobnie jak Pimposhka tutaj i Fiubździu tutaj, mogę się Wam pochwalić zapowiadającymi się w naszym życiu na listopad, rewolucyjnymi zmianami ;)











Sukienka Krysi, to uroczy retro fartuszek z falbankami, model 139, Burda 4/2014.
Moja sukienka to model 130, Burda 6/2012. Obie sukienki są na bawełnianej podszewce. W mojej sukience zlikwidowałam dolne plisowanie na rzecz prostego panelu, ponieważ len, jako tkanina naturalna nie nadaje się do plisowania. Ha! taka jestem obtrzaskana w temacie plisowania po szyciu tej kiecki! :D
Tkaniny miałam niecałe 2 metry. Wg Burdy powinno z ledwością wystarczyć na moją sukienkę. Tymczasem uszyłam obie sukienki, a Panu Mężowi krawat, żeby pasował do nas na weselnej imprezie i wszyscy wiedzieli do której "parafii" należy :)


... i jeszcze został spory kawałek materiału. 

*****
Drutowo troszkę się dzieje. Postanowiłam wykończyć zalegające UFOki: dłubię rozpoczętego jeszcze w marcu kaszmirowego Ogoniastego, w kolejce czeka rozpoczęta rok temu (!!!) chusta z cienizny. Zrobiłam też na zamówienie żyrafkowy komplet do sesji zdjęciowej dla małego gentlemana, który właśnie się suszy(komplet, nie gentleman ;). Poczyniłam pierwsze próbki farbowania wełny. Kto śledzi mojego Twarzaka, ten wie. Właśnie suszy się druga próbka. Farbiarskie skrzydła mam zamiar rozwinąć w sierpniu. 
Jak widzicie pomimo rosnącego brzuszka nie lenię się, działam, tylko z pisaniem na blogu mi jak zwykle nie po drodze...



środa, 11 czerwca 2014

O skutkach świerzbienia rąk...

To że Intensywnie Kreatywna sieje w sieci zarazę twórczej kreatywności i inspiracji,  wiedzą już chyba wszyscy zainteresowani. Kiedy więc  w swoim niedawnym wpisie pokazała cudowną szkatułkę Lunarii a do tego link do galerii podobnych, zaczęły świerzbić mnie ręce. No czasami tak jest że włącza się tryb "muszę mieć" i nie ma przebacz. Nie puści póki potrzeba "mania" nie zostanie zaspokojona.
Cóż było robić? Stwierdziłam, że zacznę od czegoś małego, tak na próbę. Zobaczymy co wyjdzie.
Miałam taką mała, zgrabną puszeczkę po wodzie toaletowej Męża, wygrzebałam z czeluści pudeł i koszyków różne-różności i przystąpiłam do pracy. Swoją drogą to nazbierało się tych różności: a bo ten 5 centymetrowy kawałek koronki to się napewno kiedyś przyda. To co, że ta agrafka jest zardzewiała i pokrzywiona? Przecież jej nie wyrzucę! Jeden guzik? Jestem pewna, że kiedyś będzie mi bardzo potrzebny! I tak nazbierało się pierdółek na ozdobienie kilku pudełek...



Co miałam to poprzyklejałam na wikol. Później pomalowałam farbą akrylową raz pędzlem, ciut za grubo chyba, bo farba przy schnięciu spękała, ale dało to fajny efekt, a drugi raz tapując gąbeczką. Dziś rano znów gąbeczką delikatnie, tak żeby tylko uwydatnić wypukłości "przeleciałam" złotą farbą ze sprayu, a na koniec lakierem bezbarwnym.
Efekt może nie jest tak powalający jak w pudełkach z galerii , ale jestem bardzo zadowolona. Już mam pomysł i chęci na następne, większe pudełko... :)



Aha, i żeby nie było ze szkatułka jest tylko ozdobna! W środku bardzo użyteczny patent na wiecznie rozbiegane szpulki do bębenka w maszynie do szycia.




Pomysł podejrzałam dawno temu gdzieś w sieci, nie mam fiołkowego pojęcia gdzie (jeśli ktoś wie czyjego autorstwa jest ten pomysł, to proszę dać znać). Wystarczy piankowa izolacja do rur CO, dostępna za grosze w każdym chyba sklepie instalacyjnym (na średnicę rury 15mm, grubość otuliny 7mm), docięta na wymiar pudełka i chaos wśród szpulek raz na zawsze jest okiełznany :)

I jak Wam się podoba? Zachęciłam Was do zrobienia podobnych?

EDIT:
Agnieszka dobrze mnie naprowadziła, o organizerze na szpuleczki pisała Bezdomna Wioletta z Szafy

wtorek, 20 maja 2014

Zrób dzieciakowi frajdę cz 2

Dziś kontynuuję rozpoczęty ostatnio wątek dziecięcy. Długo czekałam na pogodę i w końcu dziś udało mi się zrobić zdjęcia "plenerowe".
Przedstawiam Wam Stormy Dawn, czyli najszybszego konia w miasteczku :) Jego wykonanie to czysta przyjemność, a radość w oczach Krysi kiedy go dostała... bezcenna !





Odkąd go ma codziennie w domu rozlega się radosne "patataj"! 





Czy nie sądzicie że jest to idealny prezent na Dzień Dziecka? A autorka ma w zanadrzu jeszcze kilka ciekawych propozycji

*****

Zostałam niedawno obdarowana przez Ursę wyróżnieniem


Dziękuję serdecznie za ten zaszczyt! Swoim zwyczajem jednak nie będę przekazywała wyróżnienia dalej.

wtorek, 6 maja 2014

Zrób dzieciakowi frajdę cz 1

Ostatnimi czasy hitem w blogowym (i nie tylko) świecie stały się tiulowe spódniczki tutu. Naoglądałam się ich na zaprzyjaźnionych blogach i też mi się zachciało. O nie! Nie dla mnie! Dla Krysi...
Kiedy zamawiałam tiul na swoją halkę do retro sukienek nie omieszkałam dorzucić do zamówienia 2 metrów tiulu w kolorze wściekłego różu. Później wystarczyło tylko parę chwil, nożyczki, kawałek gumki i voila!



Szaleństwo totalne! A później zmęczona tańcem Primadonna legła do popołudniowej drzemki :)



Teraz, kiedy Krysi najdzie ochota na tańce zakłada swoje tutu, wyciąga z szafy moją tiulową halkę i każe mi ją założyć, a później dać głośniej radio i urządzamy sobie balety w kuchni... Zabawa jest przednia!

Takie tutu nie wymaga szycia, dlatego polecam je wszystkim Rodzicom Małych Baletnic. Posiłkowałam się przy jego wykonaniu tym tutorialem: