Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 kwietnia 2015

Aeolian dla Mamy

Kolejna chusta wydziergana w ramach Razemrobienia z IK. Aeolian Elizabeth Freemann. Ostrzyłam na nią zęby od dawna, ale wciąż brakowało mi odwagi do tak eterycznej, wzorzystej i bogatej chusty. I dobrze, bo z Agą poszło jak z płatka :)
Chustę wydziergałam dla mojej Mamy, jako prezent w podziękowaniu za pomoc przy dzieciach w zimie. Codziennie odprowadzała i przyprowadzała mi Krysię z przedszkola, a ja nie musiałam się tarabanić z malutkim Antosiem co rano. Jak trzeba było pójść z jednym do lekarza, to Mama zajęła się drugim. Nie wiem jak poradziłabym sobie bez tej pomocy.
Mamo, jeszcze raz wielgachne D Z I Ę K U J Ę!!!









METRYCZKA:
wzór Aeolian Shawl autorstwa Elizabeth Freeman
Wełna: Roma Midary kolor pastelowy błękit
druty: drewniane KP 3,5mm
koraliki: niebieskie Preciosa 4mm

EDIT: etykieta/banderola z ostatniego zdjęcia do ściągnięcia tutaj

wtorek, 24 lutego 2015

Kocyk w kolorze blue...

No dobra, czas spiąć poślady, zorganizować się i zacząć wreszcie publikowanie na blogu. Zaległości się piętrzą a niedobitki moich czytelniczek niedługo całkiem o mnie zapomną ;)

To na dobry początek kocyk na chrzest dla Antosia. Motyw centralny zaczerpnęłam z szala Tibetan Clouds, inspirowałam się kocykiem Agnieszki. Do kompletu Saartje's Booties. Uwaga, będzie dużo zdjęć :)













Zrobione z Nubuka Kartopu. Włóczka jest niesamowita w dotyku, taka... zamszowa... co zawdzięcza charakterystycznemu meszkowi. Jak się kazało jest też dużo bardziej wymagająca niż się spodziewałam. Nitka nie jest elastyczna a do tego bardzo wrażliwa na prucie i inne zabiegi mechaniczne. Jako syntetyk nie jest też podatna na blokowanie. Trzeba do niej użyć odpowiednio cienkich drutów. Ja użyłam 4mm, które okazały się stanowczo za grube, oczka nie wychodziły równe, robiły się drabinki. W połowie kocyka stanęłam przed dylematem: pruć, ryzykując podniszczenie włóczki i niewyrobienie się w terminie, czy iść na żywioł mając nadzieję że pranie i blokowanie wyrówna oczka. Za radą Agi zrobiłam próbkę, wyprałam, zblokowałam i... postanowiłam iść w zaparte i dokończyć kocyk. Nie żałuję. Oczka w rezultacie może nie są idealne, ale wystarczająco satysfakcjonujące.
Na kocyk zużyłam cały motek niebieskiego Nubuka i pół motka białego. Kocyk wyszedł idealnej wielkości 100x100cm.
Piszę to wszystko ku informacji dziewiarek, które chciałyby się zmierzyć z Nubukiem. Zanim to zrobicie koniecznie przygotujcie się teoretycznie, na przykład tutaj. U mnie to na pewno nie ostatni udzierg z tej nitki, mam w zapasie jeszcze kilka motków w różnych odcieniach i intensywnie myślę nad odpowiednimi projektami dla tej niezwykłej włóczki.

Do przeczytania, mam nadzieję wkrótce...

poniedziałek, 27 października 2014

Zimowe grzałki

Na plecach czuję już powiew nadchodzącej zimy. Ale spokojna głowa. Jesteśmy na tę okoliczność rodzinnie, zbiorowo zabezpieczeni. Nikt z nas marznąć nie będzie, a to za sprawą dzierganych grzałek w które wyposażyłam całą rodzinę. Dziś będzie o chustach: mojej i krysiowej.

Moja to znana i lubiana przez wiele dziewiarek Gail , ale dla mnie jest ona o tyle niezwykła, że zrobiłam ją z wełny własnoręcznie farbowanej. Podczas wakacyjnego pobytu na wsi u Rodziców poczyniłam pierwsze farbiarskie próby, a ta dokładnie była próbą nr 2, jak najbardziej moim zdaniem udaną. Efektem były iście jesienne kolory.








Chusta była projektem wakacyjnym i powstawała z bardzo zacnych okolicznościach przyrody. W jej oczka wplotłam rozgrzewające promienie chorwackiego słońca...




Co do grzałeczki Krysi, to miałam gdzieś w zapasach 50g motek Mohabella Rodel, 70% Poliakryl, 30% Mohair. Kolorystycznie dopasowało mi się toto do zimowej kurtki dziecięcia i tak machnęłam za jeden wieczór chusteczkę najprostszą z możliwych







Dobrze że było tego tylko jeden motek, bo takie długowłose mohairy to nie jest mój ulubiony materiał. Ale Krysia jest zachwycona miękkością chusty i to jest najważniejsze.


piątek, 24 października 2014

... na motywach The Big Cable

Zaospowana, aczkolwiek bardzo aktywna i w pełni energii  3-latka w domu, to nie są sprzyjające warunki do nadrabiania blogowych zaległości. A tych zostało mi jeszcze całkiem sporo. Dlatego teraz szybko korzystam z drzemki Młodej i chcę Wam pokazać sweter, który powstawał w sierpniu.

Kiedy zobaczyłam The Big Cable od Lete, zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Uwielbiam takie swetrzyska! Nawet dopasowała mi się w głowie wełna, chociaż nie była to wełna o parametrach rekomendowanych przez Justynę, tylko dużo cieńsza. Dlatego też nie zdecydowałam się na kupno wzoru, a sweter przeliczyłam sobie wzorując się na zdjęciach, na swoją cieńszą włóczkę. Mam nadzieję że Autorka nie będzie miała mi za złe tego "plagiatu".






Tak, wiem, trochę się te warkocze tracą w tych melanżach. Ale daje mi to pretekst do zrobienia sobie drugiego takiego swetra, tym razem zgodnie ze wzorem i z zalecanej włóczki :)






Metryczka ku pamięci:
druty 4,5mm
włóczka: Himalaya Yakamoz 100% wool, 200m/100g
sweter wzorowany na projekcie Justyny Lorkowskiej, The Big Cable
 

środa, 8 października 2014

Kaszmirowy koszmar, czyli ogoniasty

Oginiasty powstał w ramach KAL'u u Fiubździu. Oczywiście zaliczyłam mega-poślizg bo KAL skończył się  w kwietniu, a ja mój sweterek kończyłam w ostatnich dniach lipca. No ale jest i teraz jest jednym z ulubieńszych sweterków, bo jako jedyny obejmuje moją ciężarową figurę ;)





Zrobiłam go z kaszmiru z odzysku (spruty sweterek z SH), podwójna nitka, bo ten kaszmir strasznie cieniutki był i bardzo delikatny. Robienie takiej płachty gładkim ściegiem na drutach 3,5mm to był dla mnie koszmar, ale dobrnęłam do końca i jestem przeszczęśliwa. Nosi się świetnie, jest milutki, cieplutki i w ogóle "de best" :)




Zdjęcia jeszcze wakacyjne, sprzed miesiąca więc i brzucho dużo mniejszy niż obecnie :D

środa, 1 października 2014

Frozen Leaves dla Anety

Jeszcze w czerwcu zrobiłam chustę dla Anety,  koleżanki z pracy. Był to prezent w podziękowaniu za pomoc w ważnej dla mnie sprawie. Aneta dostała chustę tydzień temu, więc mogę pokazać ją teraz szerszemu światu.



Wybór wzoru nie był łatwy. Koncepcję zmieniałam chyba ze 3 razy, w końcu wybór padł na Frozen Leaves. Bardzo wdzięczny wzór liści, troszkę przypomina mi popularną Gail, bo raz że listki, a dwa, że chusta powiększa się poprzez dobudowywanie kolejnych liści na brzegach i w centrum chusty.






Frozen Leaves zrobiłam z Alize Angora Gold, w odcieniach brązu, które są bardzo w stylu Anety. Druty 4,5mm.




Anetko, wiem że czasem tu zaglądasz, więc jeszcze raz wielkie dzięki za pomoc!!! :*