Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dzieci. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 lutego 2015

Kocyk w kolorze blue...

No dobra, czas spiąć poślady, zorganizować się i zacząć wreszcie publikowanie na blogu. Zaległości się piętrzą a niedobitki moich czytelniczek niedługo całkiem o mnie zapomną ;)

To na dobry początek kocyk na chrzest dla Antosia. Motyw centralny zaczerpnęłam z szala Tibetan Clouds, inspirowałam się kocykiem Agnieszki. Do kompletu Saartje's Booties. Uwaga, będzie dużo zdjęć :)













Zrobione z Nubuka Kartopu. Włóczka jest niesamowita w dotyku, taka... zamszowa... co zawdzięcza charakterystycznemu meszkowi. Jak się kazało jest też dużo bardziej wymagająca niż się spodziewałam. Nitka nie jest elastyczna a do tego bardzo wrażliwa na prucie i inne zabiegi mechaniczne. Jako syntetyk nie jest też podatna na blokowanie. Trzeba do niej użyć odpowiednio cienkich drutów. Ja użyłam 4mm, które okazały się stanowczo za grube, oczka nie wychodziły równe, robiły się drabinki. W połowie kocyka stanęłam przed dylematem: pruć, ryzykując podniszczenie włóczki i niewyrobienie się w terminie, czy iść na żywioł mając nadzieję że pranie i blokowanie wyrówna oczka. Za radą Agi zrobiłam próbkę, wyprałam, zblokowałam i... postanowiłam iść w zaparte i dokończyć kocyk. Nie żałuję. Oczka w rezultacie może nie są idealne, ale wystarczająco satysfakcjonujące.
Na kocyk zużyłam cały motek niebieskiego Nubuka i pół motka białego. Kocyk wyszedł idealnej wielkości 100x100cm.
Piszę to wszystko ku informacji dziewiarek, które chciałyby się zmierzyć z Nubukiem. Zanim to zrobicie koniecznie przygotujcie się teoretycznie, na przykład tutaj. U mnie to na pewno nie ostatni udzierg z tej nitki, mam w zapasie jeszcze kilka motków w różnych odcieniach i intensywnie myślę nad odpowiednimi projektami dla tej niezwykłej włóczki.

Do przeczytania, mam nadzieję wkrótce...

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Adwentu czas...

Już po andrzejkowych imprezach, wczoraj rozpoczął się adwent. A skoro w domu są dzieci to i kalendarz adwentowy być musi. U nas prosta forma: wstążka, 24 papierowe torebki śniadaniowe, świąteczne grafiki z internetu i słodkości zasponsorowane głównie praez Babcię ;)
Efekt? Proszszsz...


Mimo że kalendarz wisi wysoko, to muszę pilnować żeby moja mała Spryciula nie dobrała się do niego i nie rozszabrowała przed czasem. Wczoraj już, skubana, podjęła próbę :)

poniedziałek, 27 października 2014

Zimowe grzałki

Na plecach czuję już powiew nadchodzącej zimy. Ale spokojna głowa. Jesteśmy na tę okoliczność rodzinnie, zbiorowo zabezpieczeni. Nikt z nas marznąć nie będzie, a to za sprawą dzierganych grzałek w które wyposażyłam całą rodzinę. Dziś będzie o chustach: mojej i krysiowej.

Moja to znana i lubiana przez wiele dziewiarek Gail , ale dla mnie jest ona o tyle niezwykła, że zrobiłam ją z wełny własnoręcznie farbowanej. Podczas wakacyjnego pobytu na wsi u Rodziców poczyniłam pierwsze farbiarskie próby, a ta dokładnie była próbą nr 2, jak najbardziej moim zdaniem udaną. Efektem były iście jesienne kolory.








Chusta była projektem wakacyjnym i powstawała z bardzo zacnych okolicznościach przyrody. W jej oczka wplotłam rozgrzewające promienie chorwackiego słońca...




Co do grzałeczki Krysi, to miałam gdzieś w zapasach 50g motek Mohabella Rodel, 70% Poliakryl, 30% Mohair. Kolorystycznie dopasowało mi się toto do zimowej kurtki dziecięcia i tak machnęłam za jeden wieczór chusteczkę najprostszą z możliwych







Dobrze że było tego tylko jeden motek, bo takie długowłose mohairy to nie jest mój ulubiony materiał. Ale Krysia jest zachwycona miękkością chusty i to jest najważniejsze.


środa, 9 lipca 2014

Jak siostry

Lipcowa Burda prezentuje wakacyjne modele ubrań w zestawach dla matki i córki. Ja (nie żeby jakoś super odkrywczo) wpadłam na taki pomysł już trochę wcześniej i uszyłam nam, tzn mnie i Krysi, sukienki z różowo-majtkowo-łososiowego lnu, w których zaprezentowałyśmy się na ślubie mojej Siostry. 
Zdjęć ze ślubu jeszcze nie ma, ale w minioną niedzielę udało mi się nakłonić Szanownego Pana Męża do pstryknięcia nam kilku fotek. 
Przy tej okazji podobnie jak Pimposhka tutaj i Fiubździu tutaj, mogę się Wam pochwalić zapowiadającymi się w naszym życiu na listopad, rewolucyjnymi zmianami ;)











Sukienka Krysi, to uroczy retro fartuszek z falbankami, model 139, Burda 4/2014.
Moja sukienka to model 130, Burda 6/2012. Obie sukienki są na bawełnianej podszewce. W mojej sukience zlikwidowałam dolne plisowanie na rzecz prostego panelu, ponieważ len, jako tkanina naturalna nie nadaje się do plisowania. Ha! taka jestem obtrzaskana w temacie plisowania po szyciu tej kiecki! :D
Tkaniny miałam niecałe 2 metry. Wg Burdy powinno z ledwością wystarczyć na moją sukienkę. Tymczasem uszyłam obie sukienki, a Panu Mężowi krawat, żeby pasował do nas na weselnej imprezie i wszyscy wiedzieli do której "parafii" należy :)


... i jeszcze został spory kawałek materiału. 

*****
Drutowo troszkę się dzieje. Postanowiłam wykończyć zalegające UFOki: dłubię rozpoczętego jeszcze w marcu kaszmirowego Ogoniastego, w kolejce czeka rozpoczęta rok temu (!!!) chusta z cienizny. Zrobiłam też na zamówienie żyrafkowy komplet do sesji zdjęciowej dla małego gentlemana, który właśnie się suszy(komplet, nie gentleman ;). Poczyniłam pierwsze próbki farbowania wełny. Kto śledzi mojego Twarzaka, ten wie. Właśnie suszy się druga próbka. Farbiarskie skrzydła mam zamiar rozwinąć w sierpniu. 
Jak widzicie pomimo rosnącego brzuszka nie lenię się, działam, tylko z pisaniem na blogu mi jak zwykle nie po drodze...



wtorek, 20 maja 2014

Zrób dzieciakowi frajdę cz 2

Dziś kontynuuję rozpoczęty ostatnio wątek dziecięcy. Długo czekałam na pogodę i w końcu dziś udało mi się zrobić zdjęcia "plenerowe".
Przedstawiam Wam Stormy Dawn, czyli najszybszego konia w miasteczku :) Jego wykonanie to czysta przyjemność, a radość w oczach Krysi kiedy go dostała... bezcenna !





Odkąd go ma codziennie w domu rozlega się radosne "patataj"! 





Czy nie sądzicie że jest to idealny prezent na Dzień Dziecka? A autorka ma w zanadrzu jeszcze kilka ciekawych propozycji

*****

Zostałam niedawno obdarowana przez Ursę wyróżnieniem


Dziękuję serdecznie za ten zaszczyt! Swoim zwyczajem jednak nie będę przekazywała wyróżnienia dalej.

wtorek, 6 maja 2014

Zrób dzieciakowi frajdę cz 1

Ostatnimi czasy hitem w blogowym (i nie tylko) świecie stały się tiulowe spódniczki tutu. Naoglądałam się ich na zaprzyjaźnionych blogach i też mi się zachciało. O nie! Nie dla mnie! Dla Krysi...
Kiedy zamawiałam tiul na swoją halkę do retro sukienek nie omieszkałam dorzucić do zamówienia 2 metrów tiulu w kolorze wściekłego różu. Później wystarczyło tylko parę chwil, nożyczki, kawałek gumki i voila!



Szaleństwo totalne! A później zmęczona tańcem Primadonna legła do popołudniowej drzemki :)



Teraz, kiedy Krysi najdzie ochota na tańce zakłada swoje tutu, wyciąga z szafy moją tiulową halkę i każe mi ją założyć, a później dać głośniej radio i urządzamy sobie balety w kuchni... Zabawa jest przednia!

Takie tutu nie wymaga szycia, dlatego polecam je wszystkim Rodzicom Małych Baletnic. Posiłkowałam się przy jego wykonaniu tym tutorialem:




poniedziałek, 16 września 2013

Suknie Panny Krystyny

Zgodnie z zapowiedzią dziś moje uszytki wakacyjne dla Krysi. Wszystkie 3 sukienki uszyłam w jeden wieczór i była to absolutna wolna Amerykanka. Tkaniny nawet nie tknęłam żelazkiem, cięłam ją na oko a wyszło jak na moje oko bardzo zadowalająco. Materiał to oczywiście recycling-wykorzystałam takie gotowe pareo-spódniczki, nawet nie rozszywałam zaszewek. Po prostu odcięłam 80cm tego pareo i zaczęłam szyć :)

Ogólny pomysł na sukienkę zaczerpnęłam z The Great British Seewing Bee , dokładnie tam mówią jak potratować gumonić, żeby zrobić te cudne ściągacze i podana jest ogólna instrukcja szycia takiej sukienki.
Już kombinuję żeby na przyszły rok uszyć coś podobnego dla siebie.

Koniec ględzenia, zostawiam Was z moją śliczną modelką i jej sukienkami...