Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recycling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recycling. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 października 2014

Kaszmirowy koszmar, czyli ogoniasty

Oginiasty powstał w ramach KAL'u u Fiubździu. Oczywiście zaliczyłam mega-poślizg bo KAL skończył się  w kwietniu, a ja mój sweterek kończyłam w ostatnich dniach lipca. No ale jest i teraz jest jednym z ulubieńszych sweterków, bo jako jedyny obejmuje moją ciężarową figurę ;)





Zrobiłam go z kaszmiru z odzysku (spruty sweterek z SH), podwójna nitka, bo ten kaszmir strasznie cieniutki był i bardzo delikatny. Robienie takiej płachty gładkim ściegiem na drutach 3,5mm to był dla mnie koszmar, ale dobrnęłam do końca i jestem przeszczęśliwa. Nosi się świetnie, jest milutki, cieplutki i w ogóle "de best" :)




Zdjęcia jeszcze wakacyjne, sprzed miesiąca więc i brzucho dużo mniejszy niż obecnie :D

środa, 11 czerwca 2014

O skutkach świerzbienia rąk...

To że Intensywnie Kreatywna sieje w sieci zarazę twórczej kreatywności i inspiracji,  wiedzą już chyba wszyscy zainteresowani. Kiedy więc  w swoim niedawnym wpisie pokazała cudowną szkatułkę Lunarii a do tego link do galerii podobnych, zaczęły świerzbić mnie ręce. No czasami tak jest że włącza się tryb "muszę mieć" i nie ma przebacz. Nie puści póki potrzeba "mania" nie zostanie zaspokojona.
Cóż było robić? Stwierdziłam, że zacznę od czegoś małego, tak na próbę. Zobaczymy co wyjdzie.
Miałam taką mała, zgrabną puszeczkę po wodzie toaletowej Męża, wygrzebałam z czeluści pudeł i koszyków różne-różności i przystąpiłam do pracy. Swoją drogą to nazbierało się tych różności: a bo ten 5 centymetrowy kawałek koronki to się napewno kiedyś przyda. To co, że ta agrafka jest zardzewiała i pokrzywiona? Przecież jej nie wyrzucę! Jeden guzik? Jestem pewna, że kiedyś będzie mi bardzo potrzebny! I tak nazbierało się pierdółek na ozdobienie kilku pudełek...



Co miałam to poprzyklejałam na wikol. Później pomalowałam farbą akrylową raz pędzlem, ciut za grubo chyba, bo farba przy schnięciu spękała, ale dało to fajny efekt, a drugi raz tapując gąbeczką. Dziś rano znów gąbeczką delikatnie, tak żeby tylko uwydatnić wypukłości "przeleciałam" złotą farbą ze sprayu, a na koniec lakierem bezbarwnym.
Efekt może nie jest tak powalający jak w pudełkach z galerii , ale jestem bardzo zadowolona. Już mam pomysł i chęci na następne, większe pudełko... :)



Aha, i żeby nie było ze szkatułka jest tylko ozdobna! W środku bardzo użyteczny patent na wiecznie rozbiegane szpulki do bębenka w maszynie do szycia.




Pomysł podejrzałam dawno temu gdzieś w sieci, nie mam fiołkowego pojęcia gdzie (jeśli ktoś wie czyjego autorstwa jest ten pomysł, to proszę dać znać). Wystarczy piankowa izolacja do rur CO, dostępna za grosze w każdym chyba sklepie instalacyjnym (na średnicę rury 15mm, grubość otuliny 7mm), docięta na wymiar pudełka i chaos wśród szpulek raz na zawsze jest okiełznany :)

I jak Wam się podoba? Zachęciłam Was do zrobienia podobnych?

EDIT:
Agnieszka dobrze mnie naprowadziła, o organizerze na szpuleczki pisała Bezdomna Wioletta z Szafy

czwartek, 19 września 2013

Niezbędnik urlopowicza

Dziś ostatni z serii postów powakacyjnych...

Jakie są dwie absolutnie niezbędna rzeczy w walizce/plecaku które trzeba konieczne zabrać na wakacje? Ano kapelusz i szorty. I taki właśnie zgrany duet uszyłam sobie w tym roku.


Materiał to nic innego zasłonka z SH, na licencji Disney'a, z serii z Kubusiem Puchatkiem, w delikatne motylki i ważki :)


Kapelusz - wykrój własny
Szorty - mod.5A, Burda-Szycie Krok Po Kroku 1/2012












*****

A skoro już jesteśmy w temacie szortów, to w akcie szaleństwa podjęłam się kolejnego projektu razem-dzierganego, tym razem z Perfidnym Obibokiem (zupełnie nieadekwatny pseudonim :) i już wkrótce mam zamiar stać się szczęśliwą posiadaczką supersexownych szortów na szydełku, które to są obiektem moich westchnień od dawna.

 To co że zima idzie? - ja przedłużam sobie wakacje a na za rok będą jak znalazł :D
Stan szortów na chwilę obecną wygląda tak...



...ale za moment będzie tego więcej :)

poniedziałek, 16 września 2013

Suknie Panny Krystyny

Zgodnie z zapowiedzią dziś moje uszytki wakacyjne dla Krysi. Wszystkie 3 sukienki uszyłam w jeden wieczór i była to absolutna wolna Amerykanka. Tkaniny nawet nie tknęłam żelazkiem, cięłam ją na oko a wyszło jak na moje oko bardzo zadowalająco. Materiał to oczywiście recycling-wykorzystałam takie gotowe pareo-spódniczki, nawet nie rozszywałam zaszewek. Po prostu odcięłam 80cm tego pareo i zaczęłam szyć :)

Ogólny pomysł na sukienkę zaczerpnęłam z The Great British Seewing Bee , dokładnie tam mówią jak potratować gumonić, żeby zrobić te cudne ściągacze i podana jest ogólna instrukcja szycia takiej sukienki.
Już kombinuję żeby na przyszły rok uszyć coś podobnego dla siebie.

Koniec ględzenia, zostawiam Was z moją śliczną modelką i jej sukienkami...













środa, 18 kwietnia 2012

Śliniak-Ślimak pokaż rogi... :)

Dziecię moje mimo że jeszcze nie ząbkuje, od kilku tygodni ślini się na potęgę. Od paru dni jej ulubioną zabawą jest plucie :D Śliniaków podszytych ceratką nie lubię: może bardziej sprawdzą się przy jedzeniu, ale póki co są za sztywne i dziwnie zawsze są nie tak gdzie trzeba, czyli na ramieniu, albo na pleckach zamiast od brodą wiecznie mokrego Dziecięcia.. Typowo szmaciany mamy jeden i nie nadążałam z jego praniem, a właściwie suszeniem. Zaradna Mamuśka wymyśliła szybki sposób na nowy śliniak.
 
Stare, za małe już body zakończyły swój żywot na rzecz bardziej potrzebnego bobasowego akcesorium. Jeden wieczór, mały hafcik i oto jest: Śliniak Ślimak.

dumna właścicielka

test wytrzymałości...

test chłonności...
testy zaliczone, śliniak dopuszczony do użytku :)


poniedziałek, 13 lutego 2012

Pudełka

Kiedyś już pisałam o pudełkach-koszyczkach które robiłam do pokoju dziecięcego. Powstały wtedy kolejne ale dopiero teraz doczekały się "upublicznienia"

pudełko na czapeczki

pudełko na pieluszki

wtorek, 1 listopada 2011

Zapomniana tunika

Zapomniana, bo zrobiłam ją jeszcze na początku lata. Teraz bardzo przydaje się na ciepłe jesienne dni, bo pięknie mieści mi się w niej mój bandzioszek :) Oryginalny projekt w zamyśle wcale nie jest ciążowy, ale użyty wzór łańcuszkowych łuczków fajnie się dopasowuje do figury.


Włóczka to milutki akryl, oczywiście z recyclingowego sweterka z SH. A oryginał wygląda tak:

Wzór dla zainteresowanych tutaj

piątek, 21 października 2011

Sposób na pudełko po butach

Trochę papierowej wikliny, odrobina farby latexowej do ścian, mój pseudo-decoupage i stare pudełko po butach zyskuje nowy image. Dzięki temu będzie pełniło teraz funkcję pudełka na drobiazgi w pokoju Krysi :)




środa, 10 sierpnia 2011

Drugie życie starego swetra czyli lumpexowy recycling

Dziergam od kilkunastu jeśli nie ponad dwudziestu lat i nigdy nie byłam stałą bywalczynią pasmanterii. Zawsze korzystałam ze starych, ogromnych zapasów włóczek mamy albo recyclingowałam swetry z SH. I o tym właśnie dzisiaj będzie, bo jak się okazuje sporo dziergających osób nie wie jak się do tematu zabrać.
Pierwszym krokiem jest wybranie się do SH i zakup swetra. Ja zawsze zwracam uwagę na to co jest napisane na metce, z jakiego materiału sweter jest zrobiony, oraz jakiego rodzaju są szwy. To bardzo ważne. Szwy powinny być podobne do tych które same stosujemy w robótkach. Jeśli brzeg szwu jest obrzucony maszynowo, to lepiej sobie taki sweter darować, ponieważ dzianina pod szwem jest ucięta nożyczkami i niewiele nam ze sprucia swetra zostanie )kupka kilkumetrowych kawałków nici). Poniższe zdjęcia powinny przedstawić obrazowo o co mi chodzi:
 szew nie nadający się do sprucia


 szew nadający się do sprucia
Po zakupie swetra trzeba go wyprać, wysuszyć...
 ... następnie rozpruć szwy łączące poszczególne części i spruć te części. 
W tym momencie dochodzimy do najbardziej żmudnego etapu pracy, bo okazuje się często że nić czy włóczka jest odkształcona i pofalowana wieloletnim często przebywaniem w drutowym czy szydełkowym splocie. Trzeba ją wyprostować. Technik jest kilka. Ja zwykle nawijałam włóczkę na motowidło i prałam -ten sposób przedstawię innym razem.
Przy okazji zakupu powyższego swetra zostałam zmuszona do znalezienia innego sposobu, ponieważ materiał z którego jest zrobiony to chyba jakiś rodzaj lurexu, albo innych syntetycznych i bardzo lejących nici. Pobuszowałam w internecie i postanowiłam spróbować wyprostować nić za pomocą pary. Używając 2 garnków z pokrywkami i 2 drewnianych drutów do dziergania zaimprowizowałam taką oto parową prostownicę:

 Przyznam że byłam bardzo zdumiona skutecznością tej metody. Włóczka w momencie się prostowała. Wystarczyła jaj dosłownie sekunda nad parą podczas przewijania z jednego kłębka w drugi. Tak wygląda efekt:

Drugą przetestowaną metodą było prostowanie w mikrofalówce. Polega to na nawinięciu włóczki na szklaną butelkę lub słoik i "ugotowanie" w mikrofali. Podeszłam do tego ze sporą dawką rezerwy bo bałam się żeby nici się nie uszkodziły, dlatego nastawiałam nici ostrożnie, na krótkie czasy, a dokładnie 3x1 min. Myślę że do każdego gatunku przędzy trzeba dobrać czas gotowania indywidualnie:



Efekt prostowania tych nici w mikrofali był nieco gorszy niż nad parą ale wystarczająco zadowalający.

Obecnie z tych czarnych nici powstaje suknia, która jeśli tylko zdążę będzie miała swój debiut na ślubie i weselu mojego Brata w pierwszą sobotę września. Trzymajcie kciuki żebym zdążyła, bo to bardzo pracochłonny projekt!

Mam nadzieję że mój dzisiejszy wywód okaże się dla niektórych z Was pomocny. Pozdrawiam ciepło wszystkich odwiedzających!