Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą techniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą techniki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 marca 2014

Mega komin w pół godziny

Ja już chyba przestanę się na siebie złościć że piszę na blogu zrywami-3 posty pod rząd a później przez miesiąc nic. Uznam to za taki styl i już. Życie za bardzo mnie wciąga i muszę się z tym pogodzić.

Dziś szybko, nowinka dziewiarska:


A tutaj już moja wersja komina




Polecam, ubaw po pachy :)

piątek, 17 stycznia 2014

Wiwat żakard!

Po raz kolejny dałam się wrobić Intensywnie Kreatywnej :). A podczas ostatnich porządków w mojej dziewiarskiej biblioteczce, odkryłam u siebie książkę "Wiwat żakard", którą chcę się z Wami podzielić. Może któraś z Was zechce skorzystać z tych wzorków przy okazji razem-dzierganego otulacza,spódnicy...albo innych cudów.
 Książka autorstwa Elżbiety Biskupskiej, rok wydania 1990.


Poniżej kilka wzorków z książki.











Jeśli ktoś ma ochotę na więcej, spakowaną książkę można sobie ściągnąć tutaj . Jeśli ktoś nie ma konta na Chomiku, to proszę pisać do mnie mailem.

****

Skoro już mowa o żakardzie, pochwalę się Wam moim pierwszym w życiu wrabianym wzorkiem, wg pierwszego z powyższych schematów. Na ostatnim zdjęciu widać pierścionek jaki sobie sprawiłam w chińskim markecie jako narzędzie do razem-wrabiania :D




wtorek, 7 lutego 2012

Początek robótki szydełkowej

Strasznie nie lubię kiedy trzeba zaczynać robótkę szydełkową od długiego łańcuszka, na którym muszę postawić kilkadziesiąt słupków czy półsłupków. Okazuje się ze jest na to sposób i 2 pierwsze rzędy takiej robótki można wykonać na raz. To bardzo ułatwia życie i uprzyjemnia początek pracy :)






środa, 10 sierpnia 2011

Drugie życie starego swetra czyli lumpexowy recycling

Dziergam od kilkunastu jeśli nie ponad dwudziestu lat i nigdy nie byłam stałą bywalczynią pasmanterii. Zawsze korzystałam ze starych, ogromnych zapasów włóczek mamy albo recyclingowałam swetry z SH. I o tym właśnie dzisiaj będzie, bo jak się okazuje sporo dziergających osób nie wie jak się do tematu zabrać.
Pierwszym krokiem jest wybranie się do SH i zakup swetra. Ja zawsze zwracam uwagę na to co jest napisane na metce, z jakiego materiału sweter jest zrobiony, oraz jakiego rodzaju są szwy. To bardzo ważne. Szwy powinny być podobne do tych które same stosujemy w robótkach. Jeśli brzeg szwu jest obrzucony maszynowo, to lepiej sobie taki sweter darować, ponieważ dzianina pod szwem jest ucięta nożyczkami i niewiele nam ze sprucia swetra zostanie )kupka kilkumetrowych kawałków nici). Poniższe zdjęcia powinny przedstawić obrazowo o co mi chodzi:
 szew nie nadający się do sprucia


 szew nadający się do sprucia
Po zakupie swetra trzeba go wyprać, wysuszyć...
 ... następnie rozpruć szwy łączące poszczególne części i spruć te części. 
W tym momencie dochodzimy do najbardziej żmudnego etapu pracy, bo okazuje się często że nić czy włóczka jest odkształcona i pofalowana wieloletnim często przebywaniem w drutowym czy szydełkowym splocie. Trzeba ją wyprostować. Technik jest kilka. Ja zwykle nawijałam włóczkę na motowidło i prałam -ten sposób przedstawię innym razem.
Przy okazji zakupu powyższego swetra zostałam zmuszona do znalezienia innego sposobu, ponieważ materiał z którego jest zrobiony to chyba jakiś rodzaj lurexu, albo innych syntetycznych i bardzo lejących nici. Pobuszowałam w internecie i postanowiłam spróbować wyprostować nić za pomocą pary. Używając 2 garnków z pokrywkami i 2 drewnianych drutów do dziergania zaimprowizowałam taką oto parową prostownicę:

 Przyznam że byłam bardzo zdumiona skutecznością tej metody. Włóczka w momencie się prostowała. Wystarczyła jaj dosłownie sekunda nad parą podczas przewijania z jednego kłębka w drugi. Tak wygląda efekt:

Drugą przetestowaną metodą było prostowanie w mikrofalówce. Polega to na nawinięciu włóczki na szklaną butelkę lub słoik i "ugotowanie" w mikrofali. Podeszłam do tego ze sporą dawką rezerwy bo bałam się żeby nici się nie uszkodziły, dlatego nastawiałam nici ostrożnie, na krótkie czasy, a dokładnie 3x1 min. Myślę że do każdego gatunku przędzy trzeba dobrać czas gotowania indywidualnie:



Efekt prostowania tych nici w mikrofali był nieco gorszy niż nad parą ale wystarczająco zadowalający.

Obecnie z tych czarnych nici powstaje suknia, która jeśli tylko zdążę będzie miała swój debiut na ślubie i weselu mojego Brata w pierwszą sobotę września. Trzymajcie kciuki żebym zdążyła, bo to bardzo pracochłonny projekt!

Mam nadzieję że mój dzisiejszy wywód okaże się dla niektórych z Was pomocny. Pozdrawiam ciepło wszystkich odwiedzających!