środa, 27 marca 2013
I po kiermaszu...
wtorek, 5 marca 2013
Paczka do Radomia
Oj, zaległości rosną. Mam mało czasu na robótki, a i tak postaja szybciej niż jestem w stanie blogować...
Dziś pokażę zawartość paczki którą wysłałam do Szwagrostwa w Radomiu. Tata-Wojtek zamówił sobie w Święta czapkę-pingwina. Z rozpędu zrobiłam jeszcze jedną, trochę mniejszą, która przypadła Neli-wielbicielce "Pingwinów z Madagaskaru"
Dla Mamy-Kasi i młodszej Anielki zrobiłam proste kołnierzyki
Z tego co wiem przesyłka bardzo ucieszyła odbiorców :)
Ja tymczasem przygotowuję się do Wiosennego Kiermaszu, ale mam kilka skończonych projektów, gotowych do pokazania. A że wreszcie trochę słońca się pojawiło to może uda mi się jakieś przyzwoite zdjęcia zrobić.
Do przeczytania wktótce
Dziś pokażę zawartość paczki którą wysłałam do Szwagrostwa w Radomiu. Tata-Wojtek zamówił sobie w Święta czapkę-pingwina. Z rozpędu zrobiłam jeszcze jedną, trochę mniejszą, która przypadła Neli-wielbicielce "Pingwinów z Madagaskaru"
Dla Mamy-Kasi i młodszej Anielki zrobiłam proste kołnierzyki
Do przeczytania wktótce
czwartek, 14 lutego 2013
Zrobimy wojnę na poduszki? :)
Jeszcze w styczniu na fali euforii i radości z posiadania maszyny do szycia, zaszyłam się w poduszkach. Większość z nich poszła na prezenty, bo okazji nie brakowało.
Rowerowe dla Lucy już widziałyście.
Następny był jasiek dla małego Grzesia z okazji jego pierwszych urodzin
Dzień Babci i Dziadka też zaowocował w poduchy
Żeby nie było że szewc bez butów chodzi to i na naszą domową kanapę zrobiłam poduszki paryskie
Póki co maszyna poszła w odstawkę, bo na tapecie mam parę projektów drutowych i szydełkowych, o których mam nadzieję już wkrótce.
Cieszę się że podobała się Wam czapa reniferowa, dziękuję za wszystkie słowa uznania!
Rowerowe dla Lucy już widziałyście.
Następny był jasiek dla małego Grzesia z okazji jego pierwszych urodzin
Dzień Babci i Dziadka też zaowocował w poduchy
Żeby nie było że szewc bez butów chodzi to i na naszą domową kanapę zrobiłam poduszki paryskie
Póki co maszyna poszła w odstawkę, bo na tapecie mam parę projektów drutowych i szydełkowych, o których mam nadzieję już wkrótce.
Cieszę się że podobała się Wam czapa reniferowa, dziękuję za wszystkie słowa uznania!
wtorek, 22 stycznia 2013
Post od czapy czyli co nas grzeje tej zimy
Zima pełną gębą. Spontaniczny niedzielny wypad na sanki stał sie okazją do obfocenia naszych tegorocznych ocieplaczo-ogrzewaczy zimowych. Zatem bez zbędnego gadania sesja plenerowa i nocnikowa :)
Czapka Krysi powstała jeszcze przed Świętami i wzbudza nie małe zainteresowanie wśród mijających nas na ulicy dzieci i dorosłych :) To mój własny projekt na podstawie podobnych czapek, które widziałam w sieci.
Moja czapka, to wspomniana już kiedyś Lady Tweed , szalik to prosty Francuz zapinany na guziki (idzie do prucia bo mi się nie podoba i mam już pomysł co z nim zrobić). Rękawiczki to dobrze znane Razem-wiczki wg projektu Intensywnie Kreatywnej.
Etykiety:
dla dzieci,
druty,
odjechane czapki,
pomysły,
szydełko
Blogger - potrzebna pomoc techniczna
Blogger mi się zbiesił. Od prawie 2 tygodni próbuję napisać posta i nie da rady. Problem pojawia sie w momencie próby dodania zdjęć. Otwiera mi się okienko jak zawsze, ale puste, bez możliwości wybrania obrazków.
Korzystam z Firefoxa, ale próbowałam też w Explorerze i na innym komputerze - efekt zawsze ten sam.
Czy ktoś wie o co chodzi i jak to naprawić?
Będę wdzięczna za wszelką pomoc i z góry dziękuję!
Korzystam z Firefoxa, ale próbowałam też w Explorerze i na innym komputerze - efekt zawsze ten sam.
Czy ktoś wie o co chodzi i jak to naprawić?
Będę wdzięczna za wszelką pomoc i z góry dziękuję!
niedziela, 6 stycznia 2013
Lucy
Lucy to niesamowita dziewczyna, która poznałam wiele lat temu na spotkaniach Śląskiej Grupy Robótkowej. Ostatnie spotkanie grupy odbyło się wczoraj, właśnie u Lucy, z okazji jej urodzin. Ponieważ Lucy jest zapalona kolarką (mimo ze jest malutka i bardzo drobna, wymiata puchary na wyścigach rowerowych) zrobiłam dla niej rowerowe poduszki. Juz dawno wpadłam na pomysł ich zrobienia i wreszcie nadarzyła się okazja.
EDIT: zapomniałam przez nieuwagę podać źródła grafik: tutaj i tutaj
Przy tej okazji pochwalę się Wam moim prezentem na 30 urodziny. Maszyna do szycia. Niby nic specjalnego, Silver Crest z Lidla, ale miała w sieci świetne opinie i te funkcje o które mi chodziło. Dla mnie to spełnienie marzeń :)
I teraz będę się krawiecko wyżywać... :D
![]() |
| komplet rowerowy: damka i męski :) |
detale, bawiłam się ozdobnymi szwami:
EDIT: zapomniałam przez nieuwagę podać źródła grafik: tutaj i tutaj
Przy tej okazji pochwalę się Wam moim prezentem na 30 urodziny. Maszyna do szycia. Niby nic specjalnego, Silver Crest z Lidla, ale miała w sieci świetne opinie i te funkcje o które mi chodziło. Dla mnie to spełnienie marzeń :)
I teraz będę się krawiecko wyżywać... :D
piątek, 4 stycznia 2013
Sylwestrowy prezent i noworoczna frustracja
Z jednym prezentem nie zdążyłam na Święta. Z prezentem dla Męża Mego Kochanego. Dostał tylko tradycyjnie koszule. Ale Miłościwie Nam Panujący stwierdził że prezent robótkowy może dostać później. I dostał, w sam wieczór sylwestrowy, nie długo przed północą, jeszcze gorący prosto z drutów.
Oj długo marudził że nie ma szalika i biedaczek marznie. No jasne, tylko zrobić dla niego szalik to wyższa szkoła akrobacji: wszystko go gryzie! Jakąkolwiek włóczkę mu pokazałam, to go gryzła! Wrrr... To się zdenerwowałam i kupiłam Baby Alpakę Silk Dropsa i powiedziałam, że ma w tym chodzić, bo nic mniej gryzącego nie ma. Powiedział, że będzie chodził... :)
Wzór to wspomniany w poprzednim poście projekt fasOli a do kompletu dzieje się czapka.
W Nowy Rok wrzuciłam na druty, i tak już spóźniona, projekt chusty Echo Flower, której kurs prowadzi Intensywnie Kreatywna. I tu się właśnie sfrustrowałam: cienizna Lace Dropsa, ażur i mój totalny brak doświadczenia drutowego w tej kwestii zrobiły swoje. Po dwóch nieudanych próbach strzeliłam drutami w kąt, siejąc wokół siarczyste nieparlamentaryzmy. Po dłuższym zastanowieniu stwierdziłam, że tak cienka włóczka to może nie jest najlepszy materiał do nauki ażurów. Do tego Agnieszka robi na drutach w ten sposób, że oczka są zawieszone na drucie tak jakby w lewo i przerabia oczko łapiąc za tył oczka, a u mnie wiszą w prawo i przerabiam oczko łapiąc je za przód... (ktoś coś z tego zrozumiał?) Nie ważne, w każdym razie robimy inaczej i okazało się że ma to znaczenie. Na spokojnie złapałam więc pierwszą grubszą włóczkę którą miałam pod ręką, druty nr 6 na żyłce (najgrubsze jakie posiadam) i postanowiłam że nie odpuszczę. Efekt? Proszę bardzo:
Teraz widzę na grubej włóczce dokładnie o co biega, będę lecieć dalej i powstanie rozbiegowa próbka doświadczalna, albo nawet Echo Flower w wersji Ewidentnie-Nie-Eterycznej. Nie wiem tylko jak mieszanka wełny i akrylu się zachowa przy blokowaniu. Zobaczymy...
Echo Flowers Eteryczną też zrobię. To jedno z postanowień na ten rok. Do końca roku sporo czasu więc dam radę, a poza tym cholernie chcę się nauczyć robić takie chusty bo mi się zaje...ście podobają!
Przy tej okazji pochwalę się Wam markerami które nagle okazały mi się absolutnie niezbędne:
Wizyta w markecie budowlanym, parę koralików i elementów biżu i markery gotowe. Sprawdzają się świetnie.
Oj długo marudził że nie ma szalika i biedaczek marznie. No jasne, tylko zrobić dla niego szalik to wyższa szkoła akrobacji: wszystko go gryzie! Jakąkolwiek włóczkę mu pokazałam, to go gryzła! Wrrr... To się zdenerwowałam i kupiłam Baby Alpakę Silk Dropsa i powiedziałam, że ma w tym chodzić, bo nic mniej gryzącego nie ma. Powiedział, że będzie chodził... :)
Wzór to wspomniany w poprzednim poście projekt fasOli a do kompletu dzieje się czapka.
W Nowy Rok wrzuciłam na druty, i tak już spóźniona, projekt chusty Echo Flower, której kurs prowadzi Intensywnie Kreatywna. I tu się właśnie sfrustrowałam: cienizna Lace Dropsa, ażur i mój totalny brak doświadczenia drutowego w tej kwestii zrobiły swoje. Po dwóch nieudanych próbach strzeliłam drutami w kąt, siejąc wokół siarczyste nieparlamentaryzmy. Po dłuższym zastanowieniu stwierdziłam, że tak cienka włóczka to może nie jest najlepszy materiał do nauki ażurów. Do tego Agnieszka robi na drutach w ten sposób, że oczka są zawieszone na drucie tak jakby w lewo i przerabia oczko łapiąc za tył oczka, a u mnie wiszą w prawo i przerabiam oczko łapiąc je za przód... (ktoś coś z tego zrozumiał?) Nie ważne, w każdym razie robimy inaczej i okazało się że ma to znaczenie. Na spokojnie złapałam więc pierwszą grubszą włóczkę którą miałam pod ręką, druty nr 6 na żyłce (najgrubsze jakie posiadam) i postanowiłam że nie odpuszczę. Efekt? Proszę bardzo:
Teraz widzę na grubej włóczce dokładnie o co biega, będę lecieć dalej i powstanie rozbiegowa próbka doświadczalna, albo nawet Echo Flower w wersji Ewidentnie-Nie-Eterycznej. Nie wiem tylko jak mieszanka wełny i akrylu się zachowa przy blokowaniu. Zobaczymy...
Echo Flowers Eteryczną też zrobię. To jedno z postanowień na ten rok. Do końca roku sporo czasu więc dam radę, a poza tym cholernie chcę się nauczyć robić takie chusty bo mi się zaje...ście podobają!
Przy tej okazji pochwalę się Wam markerami które nagle okazały mi się absolutnie niezbędne:
Wizyta w markecie budowlanym, parę koralików i elementów biżu i markery gotowe. Sprawdzają się świetnie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



































